Pan Rower

Jakiś czas temu oddałam swojego Facebooka Panu Rowerowi. W końcu jeździmy razem na nasze wycieczki i wyprawy, więc uznałam, że tak będzie po równo i sprawiedliwie. Co myślicie? ;-) Jeżeli chcecie poczytać jak mój dwukołowy kolega dzielnie sobie radzi wystarczy kliknąć w obrazek. pan rower fb Poniżej jeden z jego ostatnich wpisów i kilka „wspólnych” fotek z przejażdżki po mieście, której celem był festiwal podróżników National Geographic. Niedługo pojawi się też mój nowy wpis, w którym napiszę o zwiedzaniu Szczecina i rowerach miejskich w tym mieście. DSC02533ps„Przyjemna ‪#‎rowerowa‬ sobota za nami. :) Z ‪#‎RowerowaMeg‬ pojechaliśmy sobie na wycieczkę, pełen relaks, odskocznia od jak Pańcia to nazywa „dnia codziennego”. Wcześniej były inne sprawy, więc ruszyliśmy dopiero przed 15:00 czyli dokładnie w tym czasie gdy nad Warszawą zbierała się burza. Taki standard w przypadku naszych wspólnych wypadów, więc po prostu przygotowaliśmy się, że nieźle nas zmoczy a jak już będzie bardzo źle schowamy się na chwilę pod drzewem i poczekamy aż trześnie w nas piorun. Żadnych przygód jednak nie było, jechało się fajnie pomimo wiatru zrywającego ubrania z ludzi. Po 16:00 podjechaliśmy jeszcze po obiad. I tutaj długo się zastanawiałem czy pisać gdzie byliśmy, bo #rowerowaMeg lubi to miejsce, często je odwiedzała gdy studiowała na uniwerku, ale fakt, że nie ma tam stojaka na rowery wywołał u nas niemiłe uczucie konsternacji i nic więcej dodawać nie będziemy. Z obiadem na wynos ruszyliśmy pod Kinoteka PKiN gdzie stanąłem obok niezłego macho – wiecie czarny mat, szmery bajery i w ogóle widać, że droga, porządna z niego bestia z zapięciem za kilka albo i więcej banknotów z polskimi władcami. Nie wiem, który jest który nie wnikam i czy to w ogóle ważne jest? W każdym razie czekałem sobie aż wreszcie rowerowaMeg wróci i opowie mi o rowerowej podróży przez Amerykę Południową i Australię Agnieszki i Mateusza Waligóry. W końcu taki był m.in. cel tej wycieczki. Wybraliśmy się aby posłuchać o wyprawie Rowerami na Krańce Świata na Festiwalu podróżników National Geographic. Zachwytu nad zdjęciami nie było końca. Ale godzina to jednak mało aby opowiedzieć o 2 latach, 2 kontynentach i przejechanych 16 000 kilometrach na rowerach. Na same przygody potrzeba by było pewnie kilku dni, ale to co przekazane zostało w pigułce i na fotkach podobno robiło wrażenie. Ja oczywiście czekałem grzecznie okryty cieniem Pana Pałaca, więc nawet opalić się nie mogłem, ale co ja tam biedny ‪#‎PanRower‬ mam do powiedzenia? ;)

Pan Rower”DSC02538ps

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s