Dzień dziesiąty 01.09.2015 Dziwnówek – Międzyzdroje

Rano w Dziwnówku wita nas słońce i kolejny piękny dzień! Jesteśmy już spokojni, bo wiemy, że uda nam się dojechać do Świnoujścia. Jest 1 września, wtorek, wracać musimy dopiero w czwartek a do celu zostało nam nie więcej niż 40 kilometrów. Bez problemów dojechalibyśmy do Świnoujścia tego dnia, plan był jednak inny. Zakładał przejazd na południe, naokoło (pomijając Wisełkę i Grodno) aby uniknąć podróży ruchliwą drogą. Okazało się, że zjechaliśmy trochę bardziej niż planowałam, ale zacznijmy od początku. :-) dzien 9 foty z filmu1Po śniadaniu szybko zebraliśmy się do drogi. Czuliśmy w nogach kilometry z poprzedniego dnia, ale szybko się rozruszaliśmy. Do Dziwnowa jedzie się szybko, bo to tylko 2 kilometry i ścieżką przy drodze. Z kostki co prawda, ale zawsze. Promenadą przy morzu ruszamy w stronę portu, którego jak zawsze jestem ciekawa, bo moje żeglarskie serduszko czuję potrzebę popatrzenia na łódeczki. ;-) Port w Dziwnowie jest przyjazny i zadbany. Akurat trwają regaty optymistek, później okazuje się nawet, że to jakieś poważne, międzynarodowe zawody. Wyjeżdżając z miasta przejeżdżamy przez most zwodzony przez Cieśninę Dziwną. Więcej o moście możecie przeczytać TUTAJ.

most w dziwnowie1

Most zwodzony w Dziwnowie

film31

Promenada w Dziwnowie

Za Dziwnowem, jadąc do Międzywodzia mamy do wyboru dziurawy chodnik kiepskiej jakości lub asfalt. Wybieramy chodnik, bo nie takie dziury znosiły już nasze tyłki. Nie było źle. Droga jest nieco ruchliwa i nie należy do najszerszych, zresztą tego dnia nigdzie się nie spieszyliśmy. film61Ostatecznie podejmujemy decyzję, że za Międzywodziem odbijamy na południe, bo według mapy jest szansa na ścieżkę rowerową. Długo się zastanawiamy czy warto, bo wydłużmy w ten sposób drogę, ale chcemy przejechać przez Woliński Park Narodowy i zatrzymać się w pokazowym rezerwacie żubrów, więc będzie po drodze. Zgodnie z ustaleniami skręcamy na południe mając nadzieję na przyzwoitą ścieżkę. Owszem była, ale znów wiekowa i niestety z kostki. Trudno, jedziemy. Słońce, które przywitało nas rano zaczyna bardzo mocno nas przypiekać. Co gorsza robi się duszno i pojawia się nieznośny upał, który w połączeniu ze zmęczeniem poprzedniego dnia nie daje nam złapać odpowiedniego rytmu jazdy. Wreszcie olewam kostkę brukową i zjeżdżam do asfalt przed Łuskowem. Z tego gorąca i skupienia przeoczyłam zjazd na Domysłów, którym powinniśmy jechać aby wrócić drogą na północ do Warnowa i ostatecznie zjechaliśmy aż do Ulina nieco nadrabiając kilometrów. Drogą przez Kodrąb i Ładzin zgodnie z planem przejechaliśmy na Warnowo. Za Łuskowem nie było już ścieżek, ale drogi były rzadko uczęszczane przez samochody a drzewa przyjemnie osłaniały nas przed słońcem, więc jechało się znacznie lepiej. film71film81Za Warnowem wjechaliśmy na teren Wolińskiego Parku Narodowego i tam już słońce nas nie rusza. Humory dopisują, jedziemy spokojnie bez napinania się, bo przed nami jeszcze połowa dnia a jesteśmy już prawie w Międzyzdrojach. Zresztą trudno o wartką jazdę, bo nogi mamy trochę zmęczone, upał też nas  wymęczył i podjazdy pokonujemy ociężale. Sporo leśnych wzniesień wyciska z nas ostanie krople energii, więc z ulgą podjeżdżamy pod bramę Rezerwatu Pokazowego Żubrów w Wolińskim Parku Narodowym, gdzie robimy odpoczynek. Jest to ogrodzony teren, na którym żyją uratowane przez służby leśne zwierzęta nie mogące już, z różnych przyczyn powrócić na wolność. Oprócz żubrów, w rezerwacie można zobaczyć jelenie, daniele, sarny, dziki, muflony, tarpany, a nawet łosie, koniki polskie, żubronie, wilki oraz ptaki (np. bielika lub puchacza zwyczajnego). rezerwat11Poczytaj i dowiedz się więcej o Zagrodzie Pokazowej Żubrów w Wolińskim Parku Narodowym.

 

Odpoczynek, posiłek i ruszmy do Międzyzdrojów. Dojazd bezproblemowy i krótki. Droga z górki. A to oznacza, że osoby, które zamierzają odwiedzić rezerwat podczas pobytu w Międzyzdrojach mają do pokonania dwa kilometry pod górkę, dla zdrowia i kondycji. :-)

Poszukiwania noclegu rozpoczęliśmy zaraz po wyjechaniu z Wolińskiego Parku Narodowego. Przywitał nas remont drogi a później… Wille. Być może wyjątkowo wjechaliśmy w ulicę willową, bo „normalnych” pensjonatów tam nie było. Przynajmniej ja ich nie zarejestrowałam. Ceny od 100 do 150 zł za osobę w gorę niezbyt nas interesowały, więc szukaliśmy dosyć długo i sporo się najeździliśmy. Trochę zaskoczeni sytuacją zaczęliśmy pytać napotkane osoby czy przypadkiem nie wiedzą gdzie można przespać się jedną noc za niewielkie pieniądze i schować rower. Trafiła się jedna starsza Pani, która zaoferowała nam pomoc. Sytuacja zrobiła się trochę niezręczna gdy okazało się, że Pani nie ma tak jak twierdziła „pokoju na wynajem”, przez co rozumieliśmy pokój z łazienką dostosowany do przyjmowania turystów, lecz zwykłe mieszkanie. Głupio było się wycofać, bo rowery już schowaliśmy do piwnicy. Mieszkanie było w porządku i starsza Pani również (chociaż do czasu), ale chcieliśmy jednak czuć się swobodnie a nie siedzieć staruszce na głowie w jej dobytku, w którym jak się okazało mieszka z córką i wnuczką, które akurat wyjechały. Po naradzie stwierdziliśmy, że zostajemy. Nie chciało nam się już grymasić i odwracać sytuacji, bo rowery były już schowane a rzeczy wypakowane. Szybko się przebraliśmy i ulotniliśmy aby dla odmiany POCHODZIĆ po Międzyzdrojach na co wcześniej nie było czasu. Zjedliśmy obiadokolację, połaziliśmy po Międzyzdrojach i zrobiliśmy zakupy na śniadanie. Przejażdżkę po promenadzie pełnej gwiazd będzie można zobaczyć na filmie z jedenastego dnia wyprawy. baltic-sea-coast-961101I tak skończył się kolejny fantastyczny dzień na rowerowej wyprawie wzdłuż polskiego wybrzeża. Dodam jeszcze, że zwierzęta ze zdjęć nie są uwiecznione przeze mnie. Nie wiem czy ze zmęczenia czy z lenistwa, ale nie zrobiłam w rezerwacie zbyt wiele fotek a te, które pstrykałam nie były zbyt udane. Nie ma się czym chwalić. Ten dzień jak i poprzedni nie był zbyt owocny w fotki, więc do wpisu dodaje zdjęcia z kamerki z rowerowym akcentem. ;-)dzien10Przejechanych: około 40 km | Trasa: Dziwnówek – Międzyzdroje | Nocleg: prywatne mieszkanie starszej Pani w Międzyzdrojach.

6 thoughts on “Dzień dziesiąty 01.09.2015 Dziwnówek – Międzyzdroje

  1. Pamiętam jak podjazdy Wolińskiego Parku Narodowego dały mi w kość. Tym bardziej, że na jego terenie był nasz jakiś setny kilometr tego dnia :P I w dodatku cały deszczowy :/
    Widzę, że nie byliśmy jedynymi pokonującymi trasę w odwrotnym kierunku do zalecanego przez większość sakwiarskiego światka :) A co tam pod wiatr! ;)

    Polubienie

      • A w kwestii „zalecanego kierunku” jak wyzwanie to wyzwanie, nie tylko wy! ;) Długo się zastanawiałam czy na pewno ten mój plan pod wiatr to dobry pomysł, ale w końcu zdecydowałam, że wolę tłuc się cały dzień rowerem wracając. Nie było jednak tak źle jak mnie ostrzegano, być może miałam fart. Na te kilkanaście dni wiatr przeszkadzał nam może do 5 razy przez krótkie odcinki.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s