Zmiana planów, dziś o Kopenhadze

Nasze rowerowe plany uległy zmianie, którą przyniosło życie. Brzmi poważnie jak cholera, ale wiąże się z dobrymi zmianami. O rany teraz to dopiero zabrzmiało… :p To może kilka słów wyjaśnień. Otrzymałam kilka ciekawych propozycji zawodowych, które są dla mnie szansą rozwoju i potrzebuję teraz trochę czasu aby to poukładać. Czekam na kilka decyzji, realizuję swój plan i intensywnie pracuję, dlatego musiałam przełożyć wyjazd na Green Velo. Jeżeli będzie taka możliwość postaram się wyskoczyć w przyszłym tygodniu chociaż na kilka dni. Jeżeli się nie uda, to po prostu pojadę w najbliższym wolnym terminie, nawet jeżeli miałoby to być w październiku.

Korzystając z sobotniego poranka postanowiłam napisać kilka słów o rowerowej Kopenhadze, do czego zbierałam się od pewnego czasu. Jak wiadomo jest ona stolicą i największym miastem Danii. Przepiękne miasto, które urzekło mnie swoją architekturą i przede wszystkim infrastrukturą rowerową. Rower jest tam naturalnym środkiem transportu. Na rowerze jeżdżą prawie wszyscy, rowery są wszędzie i po powrocie poważnie zastanawiałam się nad przeprowadzką, oczywiście z Panem Rowerem. ;-) DSC012283Nie byłam w Kopenhadze na tyle długo aby wejść do każdego muzeum i zwiedzić każdy kościół czy budynek, czego zresztą nigdy nie robię, więc tego opisywać Wam nie będę. Chciałam raczej podzielić się wrażeniami i wspomnieć o rowerowym aspekcie tego miasta. Uważam zresztą, że „obowiązkowe punkty” i zabytki to kwestia indywidualna, więc wspomnę o nich tylko kilka słów pod koniec wpisu.DSC012203Najbardziej w zwiedzaniu lubię poczuć miasto. Jeździć po nim komunikacją, chodzić i oglądać, zapuszczać się w nieznane uliczki, gdzie nie ma nikogo i wtapiać się w tłum ludzi na tych najbardziej zatłoczonych i obleganych miejscach turystycznych schadzek. Gdy nie mam zbyt wiele czasu staram się obejść lub objechać po najważniejszych według mnie miejscach nie zawsze odwiedzając je w środku.

W przypadku Kopenhagi plan był stricte rowerowy, tzn. chciałam objechać miasto na rowerze wzdłuż i wszerz. Miałam kilka wolnych dni i zastanawiałam się gdzie by tu pojechać i ciekawie spędzić czas. Do głowy przyszło mi aby połączyć zwiedzanie z jeżdżeniem na rowerze i padło na stolicę Danii. Początkowo miałam zamiar zabranie Pana Rowera, ale z rozwojem sytuacji padło na samolot i zrezygnowałam co by jego i siebie za bardzo nie stresować. Nie zastanawiałam się długo, gdy wyczytałam, że można tam wypożyczyć rower na tej samej zasadzie co wózek w markecie. Wrzucasz monetę, bierzesz rower, oddajesz. Taką informację znalazłam na oficjalnej stronie turystycznej Danii. Nadal można tam przeczytać post zatytułowany „Kopenhaga na dwóch kółkach bezpłatnie”. Niech Was to nie zmyl tak jak mnie.

Nie ma żadnej daty dodania tej informacji a strona jest aktualizowana, więc nie wpadłam na to, że te akurat te informacje nie są aktualne. Także jeżeli wybierasz się do Kopenhagi z nadzieją na wypożyczenie roweru w sposób opisany na stronie to możesz się rozczarować. Byłam tam w czerwcu 2015 roku, więc może coś się zmieniło? Jeżeli tak, dajcie znać w komentarzu.

I tak oto mój plan się rozsypał. Po przyjeździe do stolicy Danii na próżno szukałam rowerów do wypożyczenia na zasadach opisanych na tej STRONIE. DSC012578DSC01250Owszem są tam rowery, które można wypożyczyć, mają nawet mini komputer i wbudowanego GPSa, ale opłata za nie wynosi o ile dobrze pamiętam 20 koron za godzinę a wypożyczenie ich wymaga założenia konta i posiadania karty kredytowej. Więc możliwość wypożyczenia roweru jest, tylko inna niż opisana na stronie. Ja akurat nie byłam przygotowana na ten wydatek, bo kraj ten do najtańszych nie należy i pozostałe koszty i tak były już dla mnie wysokie. Założyłam konto, ale po namyśle nie skorzystałam z tej przyjemności ponieważ uznałam, że chcę jeździć swobodnie cały dzień nie przejmując się, że muszę odstawić rower do stacji aby nie płacić kolejnych 20 koron za kolejną godzinę wypożyczenia roweru. Po obliczeniu ile zapłaciłabym za około 5-7 godzin zrezygnowałam z tej opcji definitywnie… Przyznam, że mocno byłam zawiedziona, bo plan zwiedzania Kopenhagi zakładał głownie jazdę na rowerze po mieście i dalszych okolicach, gdzie również są piękne tereny i przygotowane ścieżki. Niestety, tak jak pisałam na to nie było mnie stać, została więc komunikacja miejska i nogi a rowery tylko oglądałam i wzdychałam, bo… DSC01301spacerując po mieście aż się prosi żeby wsiąść na rower. Wszędzie ścieżki, pełno rowerzystów i rowery stojące nawet w wąskich uliczkach, których  de facto w Kopenhadze jest niewiele. Parkingi rowerowe są wszędzie. Małe i ogromne, jak na przykład przy dworcu głównym.

Ale rowery stoją nawet jeżeli nie ma parkingu, bardzo często nie są nawet przypięte. Niektóre wyglądają na porzucone. Rozważałam nawet pożyczenie takiego, ale potem by się okazało, że ktoś ma po prostu taki stary, zaniedbany rower i musiałabym się tłumaczyć z kradzieży. A jedna wizyta na komendzie policji w zupełności mi wystarczyła na ten wyjazd. Bez wchodzenia w szczegóły sprawa dotyczyła kradzieży i tu przestroga dla wszystkich aby uważali na swoje portfele, nie tylko zresztą w „bezpiecznej” jak można przeczytać w przewodnikach Kopenhadze. :) DSC012961Na chodzenie po Muzeach nie miałam czasu ani chęci, ale wszystkie odwiedzone przeze mnie miejsca robią wrażenie swoją monumentalnością, schludnością i czystością. Polecam oczywiście porty jachtowy, bo dla tych co nie wiedzą København oznacza „port kupców”, więc jest co oglądać szczególnie jeżeli ktoś będąc tam potrafi sobie tak jak ja wyobrazić, że kiedyś wpłynie tam jachtem. ;-) DSC01283ps1DSC01317psBędąc w Kopenhadze uznałam, że koniecznie trzeba złożyć wizytę kultowej Syrence, zobaczyć Zamek Królewski Christiansborg oraz Pałac Królewski Amalienborg. Warto również zajrzeć do ogrodów Tivoli. Według mnie szału nie ma, ale miejsce ma swój urok i gdybym była mieszkanką miasta z chęcią bym tam chadzała od czasu do czasu. Długo szukałam, ale wreszcie dotarłam też do Nyboder, wybudowanego w 1631 roku na rozkaz Chrystiana IV osiedla marynarskich domków. To najstarsze z planowo założonych osiedli mieszkaniowych to również tak zwany punkt obowiązkowy. Jest ich oczywiście więcej o czym można przeczytać w każdym przewodniku. ;-) Trochę za Kopenhagą  znajduje się spore i ładnie położone nad samym morzem Oceanarium National Aquarium Denmark. DSC01344ps1Jak wspomniałam Kopenhaga tania nie jest, więc i noclegi nie są tam szczególnie atrakcyjne cenowo. Ponieważ wyjazd był organizowany z dnia na dzień nie miałam też zbyt wiele czasu na poszukiwania i wcześniejszą rezerwację. Z tańszych ofert znalazłam Danhostel Copenhagen Amager.

Czysto, schludnie i cicho. Bardzo przyjazne miejsce zarówno dla samotnych podróżników jak i rodzin z dziećmi.

Dobrze się czułam w tym rowerowym mieście. Strasznie żałowałam, że nie mogłam pojeździć, bo wtedy zobaczyłabym o wiele więcej i mocniej odczuła wyjątkowy klimat miasta. Ale i tak jestem bardzo zadowolona z tej wycieczki. Spotkałam kilku mieszkających tam na stałe Polaków, którzy są zadowoleni z poziomu życia w Kopenhadze. Niektórzy narzekali tylko na „oziębłe relacje”. Pomimo tego, że ludzie są tam pomocni i przyjaźni, jak się dowiedziałam „bardzo to wszystko oficjalne”. DSC012783Polecam Kopenhagę rowerzystom i nie tylko. Tylko weźcie ze sobą czapkę! ;-)

2 thoughts on “Zmiana planów, dziś o Kopenhadze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s