Elo elo na Green Velo

Minęło już trochę czasu od naszego powrotu z ostatniej wycieczki rowerowej a ja wciąż nie wystukałam żadnego dłuższego wpisu na ten temat. Pan Rower próbował sprostać zadaniu, ale depresja powyjazdowa wciąż mu doskwiera, więc nie idzie mu najlepiej. A ja po powrocie miałam sporo spraw na głowie i jeżeli miałam chwilę to raczej wolałam pojeździć niż pisać. dsc03469A jeździmy ostatnio więcej między innymi dlatego, że wreszcie mój stan zdrowia na to pozwala. Czuję się znaczenie lepiej niż rok temu na wyprawie wzdłuż polskiego wybrzeża i mogę robić dłuższe, o wiele bardziej zadowalające mnie dystanse. No i nie dajemy się też pogodzie, jesiennym depresjom i innym tego typu wymysłom. :-)

Bo czy tego chcemy czy nie, faktem jest, że jesień zbliża się wielkimi krokami. Chociaż jeszcze kilka dni temu aura na to nie wskazywała, dziś już czuć chłód i chyba nie ma co liczyć na lato po lecie? ;-) Ale ma to też swoje dobre strony, bo będzie więcej wieczorów, które zagospodaruje na pisanie i obróbkę filmów.

Tymczasem kilka słów o naszej wyprawie, która jednak doszła do skutku pomimo pewnych komplikacji i kilkukrotnej zmiany terminu.dsc033423Decyzja o wyjeździe zapadła spontanicznie, bo w środę 31 sierpnia. Zdecydowaliśmy się właściwie z dnia na dzień, bo pracowałam do późna i dopiero jak miałam pewność, że te kilka dni w podróży nie pokrzyżuje moich planów zawodowych, uznałam: „Jadę!”. Zaczęłam się pakować wieczorem a następnego dnia o 12:00 byłam już w Suwałkach. Stamtąd postanowiłam wyruszyć pomijając Elbląg, Frombork i Mazurską część szlaku Green Velo. Nie dlatego, że nie chciałam tam jechać, ale z prostej przyczyny – nie miałam zbyt wiele czasu. Chciałam przejechać wschodnią ścianą, chociaż jej fragmentem i tak też zrobiłam. Tym razem misternego planu nie było poza tym, że kupiłam bilety do Suwałk i wiedziałam, że jadę na południe.

Zrobiliśmy łącznie sporo ponad 400 kilometrów na trasie Suwałki – Hajnówka. Dokładnie jeszcze nie zliczyłam. Właściwie niewiele zobaczyliśmy ponad to co na trasie, bo miałam ochotę po prostu pojeździć a zobaczyć tylko to co przy okazji. Chociaż nie za długo, było naprawdę fantastycznie! dsc035863Wrażenia z Green Velo mam dobre. Opinie wśród rowerzystów są różne i co dwa kółka to opinia o czym też pewnie napiszę. Ale o szczegółach trasy, infrastruktury i atrakcjach wycieczki jeszcze nie dziś. Za to wrzucam kilka fotek na zachętę dla Was aby:

a). ruszyć na rower i b). śledzić moje kolejne wpisy. ;-)

Więcej zdjęć na INSTAGRAMIE i polecam również odwiedzić Pana Rowera! Miłego dnia!

4 thoughts on “Elo elo na Green Velo

  1. ooo jak zazdroszczę Wam takich wypraw, w tym roku ze względu na ciążę nie zdążyłam nawet wsiąść na rower. Polecam trasy w okolicach Morąga, Kretowin i Bogaczewa:) Pozdrawiam!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s