Green Velo dzień I | Suwałki – Frącki

01.09.2016

Decyzja o tym, że jadę na tę wyprawę zapadła dosłownie z dnia na dzień o czym już pisałam TU. Plan owszem był, ale znaleźć termin nie było łatwo. A to praca, a to pogoda lub inne zobowiązania. Życie. „Teraz albo nigdy”, jak to się mówi i decyzja została podjęta po południu, wieczorem pakowałam sakwy a na 5:30 rano nastawiałam budzik żeby następnego dnia o 7:40 wsiąść do pociągu. Ten zgodnie z planem wysadził nas w Suwałkach około 12:00. A w pociągu zaskoczenie. I to w dodatku miłe co zaznaczam, bo narzekać można i pewnie te złe opowieści lepiej się sprzedają, ale chwalić też czasem trzeba szczególnie gdy jest za co. Po ostatnich przygodach z PKP i licznych opowieściach rowerzystów o tym, jak abstrakcyjna może się okazać podróż z rowerem jeżeli o zgrozo wpadniemy na pomysł przewiezienia go pociągiem, spotkała mnie całkiem miła odmiana. Ale nie oznacza to, że wszystko jest super, bo nadal w PKP nie można kupić biletu dla rowerów przez Internet! Ekhem miało być miło, więc… gdyby wszystkie pociągi były tak przystosowane do potrzeb rowerzystów byłoby bosko. Cały wagon dla rowerów, tak właśnie prezentował się pociąg, którym jechałam z Warszawy do Suwałk. Fajny klimat od razu po wejściu. Rowerowy przedział zapełniony dwukołowymi towarzyszami podróży a pozostałe zajęte przez rowerzystów planujących trasę i z wypiekami na twarzach dyskutujących o czekających ich trasach i tematach wokół rowerowych. dsc03303dsc03306dsc03318W Suwałkach na sam początek udało mi się pomylić drogę i pobłądzić. Pomyślałam sobie wtedy, że nie zaszkodziłyby wskazówki, jak wjechać na Green Velo z dworca kolejowego. W swoim przekonaniu utwierdziłam się, gdy odkryłam, że sam szlak jest nieźle oznakowany*. Da się? Da! Więc uzupełninie go o znaki ustawione przy dworcu w każdym większym mieście położonym na szlaku z pewnością byłoby spory ułatwieniem. A o oznakowaniu Green Velo piszę więcej m.in. TUTAJ.

*Przypominam, że moja ocena dotyczy odcinka Suwałki – Hajnówka.

dsc03320Plan nie zakładał zwiedzania miasta, ale tak wyszło, że Suwałki zaliczyliśmy objeżdżając je dokładnie tak jak rok temu na początku wyprawy Gdynię – naokoło oraz wzdłuż i wszerz. ;-) Cóż. Historia lubi się powtarzać. dsc03339Kiedy wreszcie udało nam się wjechać na szlak w kierunku Augustowa czekało na nas kolejne miłe zaskoczenie. Trasa była świetnie oznakowana, utwardzona i jechało się doskonale. Nie mały w tym udział miało też to, że cieszyłam się jak dziecko z tej wycieczki, więc rower sam jechał i nie brakowało sił. :-) Ale naprawdę jechało się bardzo dobrze. Po wyjeździe z miasta ścieżka była daleko od drogi choć niestety brukowana. Prowadziła aż do Wigierskiego Parku Narodowego. dsc03324Później przez bardzo długi odcinek, być może nawet do 20 kilometrów, ścieżka była asfaltowa. Dopiero później jechało się żwirową dróżką, ale elegancko utwardzoną, krótką i nie sprawiającą problemów. Na wysokości miejscowości Czerwony Krzyż trasa prowadzi przez asfaltową drogę a niedługo potem wjeżdża się na leśny, szeroki i utwardzony odcinek. Potem znów wjeżdżamy na asfaltową ścieżkę, która prowadzi nas aż do miejscowości Frącki. Rewelacja. :-) dsc033441Spotykam się z wieloma opiniami o braku malowniczych widoków na szlaku, ale uczucia w tej kwestii mam mieszane. Z jednej strony jest w tym stwierdzeniu trochę racji, bo np. jadąc przez Wigierski Park Narodowy ścieżka prowadzi cały czas wzdłuż drogi dla samochodów i dla miłośników przyrody może to być mało atrakcyjne. A z drugiej strony, z moich doświadczeń wynika, że ciekawych miejsc i widoków na Green Velo nie brakuje co staram się wam pokazywać na fotografiach. Piszcie jeżeli, któreś z tych miejsc szczególnie Wam się spodobało lub chcecie dowiedzieć się gdzie zostało zrobione zdjęcie! :-)

I tak dojechaliśmy do Frącek gdzie zostaliśmy na noc. Wraz z poszukiwaniem noclegu i dojazdem zakupowym zrobiliśmy 50 kilometrów. Nie brakowało mi sił na kolejne 10 a może nawet 20 kilometrów, bo jechało się naprawdę doskonale, ale z powodów powiedzmy bardziej technicznych, musieliśmy zakończyć jazdę tego dnia. Frącki okazały się bardzo małą wsią, ale po wizycie na stacji benzynowej (która potem była naszym jedynym źródłem pożywienia) dostaliśmy dwa numery do osób, które mogły pomóc z kwestii noclegu. Wystarczył pierwszy telefon żeby dostać domek z łazienką za 35 zł od osoby i już było gdzie zjeść, odpocząć i zregenerować siły. Jeszcze tylko zakupy, „aha sklep już zamknięty” i można odpocząć po pierwszym dniu przejażdżki. Na szczęście mieliśmy ze sobą coś do jedzenia, udało nam się jeszcze dokupić zupkę na stacji, więc nawet zjedliśmy coś na ciepło, ale obiad z prawdziwego zdarzenia to nie był… ;-) Nigdy nie wiesz czy uda ci się znaleźć sklep lub bar, restaurację lub kwaterę, gdzie cię nakarmią, więc zawsze warto mieć ze sobą coś do jedzenia na awaryjne sytuacje. My dopiero zaczynaliśmy i nie chcieliśmy za dużo ze sobą wozić, ale na szczęście moja przezorność nie pozwoliła mi na to żeby „na wszelki wypadek” nie wcisnąć czegoś ponadprogramowego do sakwy. I ta zasada dotycząca jedzenia i kosmetyków towarzyszy mi zawsze. ;-) dsc033492dsc033404

Green Velo dzień I | Trasa: Suwałki – Frącki, przejechanych: 50 km, nocleg: U Bociana.

Zapraszam Was do dzielenia się w komentarzach swoimi przemyśleniami i wrażeniami ze szlaku. Piszcie jaką trasę zrobiliście lub zostawcie opinie o danym odcinku. Co polecacie, gdzie planujecie pojechać i gdzie według was warto zajrzeć. Każda opinia mile widziana, bo zima szybko minie, więc można w sumie już planować kolejne wyprawy. ;-)

2 thoughts on “Green Velo dzień I | Suwałki – Frącki

  1. Z takim rowerowym przedziałem, nie miałam jeszcze przyjemności! Co do walorów przyrodniczych szlaku GV, to czasem jest lepiej, czasem gorzej.W ogólnej ocenie nie można zarzucić braku ciekawych i pięknych krajobrazów :)

    Polubienie

  2. Ten wagon to było miłe zaskoczenie! Zdecydowanie powinno być takich więcej. Co do walorów przyrodniczych i krajobrazów, to w końcu nasza urodziwa Polska, więc pięknie jest. :D Szlak jest poprowadzony różnymi drogami dlatego też są odcinki bardziej malownicze i takie, które w zamyśle autorów miały być raczej wygodne. Ale na szczęście rower wszędzie wjedzie, więc trasę można modyfikować do woli – co kto woli. ;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s